Komisja Europejska w grudniu zeszłego roku uznała, że Węgry nie spełniają warunków określonych w Karcie praw podstawowych UE ze względu na szereg obaw w kwestii węgierskiej praworządności. Część dotyczyła niezależności wymiaru sprawiedliwości. W efekcie zamrożono środki unijne dla tego kraju.
"Po dokładnej ocenie i kilku wymianach zdań z rządem węgierskim Komisja stwierdza, że Węgry podjęły środki, do których podjęcia zobowiązały się, aby Komisja mogła uznać, że horyzontalny warunek podstawowy określony w Karcie praw podstawowych UE został spełniony w odniesieniu do niezależności sądów. Oznacza to, że część finansowania w ramach polityki spójności nie będzie już blokowana, a zatem Węgry mogą zacząć ubiegać się o zwrot kosztów do kwoty około 10,2 mld euro" - poinformowała KE.
To jednak nie wszystkie pieniądze, które Węgry mają zamrożone przez Brukselę. Według Komisji rząd Viktora Orbana nie zajął się jeszcze naruszeniami zasady praworządności. Do odblokowania ma jeszcze 21 mld euro, w tym z KPO.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Węgry stosują szantaż. Ukraina zakładnikiem
Budapeszt nie przejawia chęci, by pieniądze z UE odblokować, stosując się do poleceń Brukseli. Zamiast tego woli stosować szantaż. Zakładnikiem jest w tym przypadku Ukraina, która broni się przed inwazją Rosji.
Sprawa dotyczy węgierskiego weta wobec dalszej pomocy finansowej dla Kijowa w wysokości 50 mld euro na cztery lata. Otwartym tekstem oświadczył tak dyrektor gabinetu politycznego premiera Węgier Balazs Orban.
- Finanse unijne dla Węgier i finansowanie Ukrainy to dwie odrębne kwestie. Ale jeśli UE nalega, aby finansowanie Ukrainy pochodziło ze zmienionego budżetu UE, to te dwie kwestie stają się powiązane - powiedział Balazs Orban cytowany przez Bloomberga.