Papież zauważył, że kontrast pomiędzy Bożym Narodzeniem a dzisiejszą uroczystością jest tylko pozorny. Wiemy bowiem, podkreślił, że ten, którego widzimy w pieluszkach w żłóbku, umrze na krzyżu i złożony zostanie w grobie. Dla ludzi wierzących, dodał Benedykt XVI, "dzień śmieci, a bardziej jeszcze dzień męczeństwa, nie jest końcem wszystkiego, lecz 'przejściem' do
nieśmiertelnego życia". Papież przypomniał, że "gdyby Jezus nie narodził się na ziemi, ludzie nie mogliby rodzić się dla nieba", po czym zawierzył Maryi tych, którzy są prześladowani i cierpią na różne sposoby za świadectwo i służbę Ewangelii.
Ojciec Święty zapewnił o swej szczególnej solidarności tych katolików, "którzy dochowują wierności Stolicy Piotrowej, nie idąc na kompromisy - czasem za cenę ciężkiego cierpienia". Cały Kościół - mówił papież - podziwia ich przykład i modli się, ażeby mieli siłę wytrwać, wiedząc, że ich udręki są źródłem zwycięstwa, chociaż w tej chwili wydać się mogą porażką.
Do modlitwy w ich intencji papież zachęcił również Polaków, do których powiedział: "W dniu świętego Szczepana wspominamy wszystkich, którzy w różnych regionach świata znoszą cierpienia w imię Chrystusa. Nasza modlitwa niech będzie dla nich umocnieniem. Niech Bóg
wam błogosławi".
Jutro, jak w każdą środę, Benedykt XVI spotka się z pielgrzymami na audiencji generalnej, ostatniej w tym roku.