Przeciwny natomiast jest inny opozycjonista Aleksander Kazulin. O ewentualnym zawieszeniu sankcji dyplomatycznych wobec białoruskiego reżimu dyskutowano dziś w Parlamencie Europejskim.
Aleksander Milinkiewicz uważa, że należy docenić dotychczasowe gesty białoruskiego prezydenta, czyli zwolnienie więźniów politycznych. Jego zdaniem Wspólnota już wcześniej powinna była zawiesić sankcje. "Żeby zachęcić do współpracy na której nam zależy, trzeba od razu robić jakiś krok. Na razie wygląda na to, że Łukaszenka chce też go zrobić, co przychodzi mu bardzo trudno, z niego demokrata nigdy nie będzie, ale trzeba z niego to wyciągać, bo tu chodzi o los kraju" - dodał.
Podobnego zdania jest szef komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski. "Chcemy, żeby nie było represji, żeby powoli Białoruś się demokratyzowała, żeby była niepodległa i musimy za to pewną cenę zapłacić, nawet jeżeli razi to nasze poczucie moralne i etyczne, a tak jest. To podejście pragmatyczne. Nas nie stać na to, żebyśmy stracili Białoruś" - dodał.
Z kolei Aleksander Kazulin, jeden z białoruskich opozycjonistów uważa, że zmiany na Białorusi są niewystarczające. Wypuszczenie więźniów politycznych, to zbyt mało, by sankcje wobec prezydenta Łukaszenki zostały zniesione.