Renata Jankowiak powiedziała Radiu "Merkury", że zdecydowała się na nagranie video, bo miała już dosyć postawy Renaty Beger, lekceważącej zwykłych ludzi, i chciała pokazać prawdę o pilskiej posłance z partii Andrzeja Leppera. Jak powiedziała, jeszcze trzy lata temu wierzyła w to, co robił Andrzej Lepper.
Według mieszkanki Szamotuł, za każdy zebrany głos, który był potrzebny "Samoobronie" do zarejestrowania list wyborczych, Renata Beger płaciła najpierw złotówkę, a później podniosła cenę do trzech złotych. Posłanka zaprzecza tym informacjom. Twierdzi, że nie płaciła za głosy, a jedynie zwracała swojej szamotulskiej współpracownicy koszt paliwa.
Radiu "Merkury" udało się jednak dotrzeć do innej działaczki tamtejszej "Samoobrony", Danuty Sidor. Potwierdza ona, że Renata Beger płaciła za zebrane podpisy.
Andrzej Lepper całą sprawę nazwał dziś w Polskim Radiu prowokacją, wymierzoną w "Samoobronę".