Odsunięty od władzy prezydent Kirgistanu Kurmanbek Bakijew, który opuścił Biszkek, powiedział w czwartek agencji Reutera, że ma nadzieję, że to nie Rosja stoi za niepokojami w jego kraju.
"Nie mogę powiedzieć, że stoi za tym Rosja - oświadczył przebywający na południu Kirgistanu Bakijew. - Nie chcę tego powiedzieć, po prostu nie chcę w to wierzyć".
Bakijew powiedział też, że nie zamierza ustępować i że zaproponował rozmowy przywódcom opozycji, którzy przejęli kontrolę nad krajem po najkrwawszych od pięciu lat zamieszkach w Azji Środkowej.
W trakcie protestów antyrządowych w Kirgistanie i starć z milicją zginęło co najmniej 75 osób; jest ponad tysiąc rannych. (PAP)
klm/ mc/
6001641 6001673
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło: