Nie banki (jak przepowiadaliśmy rano)
, a PKN Orlen był dziś motorem wzrostu indeksów w Warszawie. Wyniki kwartalne zaskoczyły bardzo pozytywnie inwestorów, czego nie można napisać już o BZWBK, które zwyczajnie rozczarowało. Niecałe -2,5 proc., to i tak niezbyt dotkliwa kara po takim raporcie.
Najważniejsze było jednak przed nami. Końcówka dzisiejszych notowań nie wyglądała jednak już dobrze. Po tym jak WIG20 otworzył się na poziomie 3265 pkt., czyli 0,9 proc. wzrostem, można było oczekiwać kontynuacji wzrostów. Indeks zakończył jednak dzień zaledwie 0,1 proc. wyżej niż wynosiło wczorajsze zamknięcie. Obok Orlenu na wyróżnienie zasługuje dwie pozostałe spółki paliwowe z WIG20. MOL zyskał dziś ponad 4 proc., zaś Lotos 2 proc.
Dzisiejszą defensywną końcówkę sesji można tłumaczyć spadkami cen surowców, słabą sesją w Ameryce, lub obniżeniem się ciśnienia atmosferycznego. Najbardziej prawdopodobne jednak, że byliśmy świadkami spekulacji na wielką skalę. Dziś możemy bowiem odnotować trzy ciekawostki statystyczne. Obroty jakie dziś zanotowaliśmy (2,75 mld zł), to trzeci w historii GPW wynik. LOP na FW20Z6, to 67,7 tys. pozycji, co jest rekordem absolutnym, zaś WIG w ciągu dnia złamał granicę 50 tys. pkt. Co z tego jednak wynika? Nic, podobnie jak nic nie wynika z dzisiejszego spadku w końcówce. Ktoś próbuje ustawić obraz techniczny indeksu WIG20, by zgarnąć premię na rynku terminowym. W dłuższym terminie, to nic nie znaczący epizod. Choć zapewne większość inwestorów po tak udanej sesji spodziewała się happy endu, to i
rozczarowanie może potrwać dłużej niż do jutra rana.