Głównym tematem dotyczącym ropy naftowej będą sankcje narzucone na Iran przez Stany Zjednoczone. To właśnie we wtorek oficjalnie wchodzą one w życie, co oznacza praktycznie zerwanie relacji handlowych USA i Iranu. To jednak dopiero początek zamieszania związanego z sankcjami, ponieważ o ile Stany Zjednoczone twardo naciskają swoich sojuszników do dołączenia do sankcji, to wiele państw podchodzi do tego sceptycznie. Obie strony mają czas na negocjacje, ponieważ oficjalny okres przejściowy, które Stany Zjednoczone przyznały sojusznikom na dostosowanie się do sankcji, trwa jeszcze do listopada.
USA na pewno będą naciskać na całkowite zaprzestanie importu irańskiej ropy naftowej przez kraje Europy oraz Azji. W poniedziałek przedstawiciele amerykańskiej administracji podkreślali, że będą indywidualnie rozmawiać z każdym państwem, wypracowując indywidualne rozwiązania. Nie zmienia to jednak faktu, że zupełne odcięcie Iranu od zamówień na ropę wydaje się na razie mało prawdopodobne. Dla wielu państw Azji i niektórych krajów Europy jest to ważne źródło dostaw surowca. Możliwe więc, że o ile import ropy naftowej do tych państw nie zostanie zredukowany do zera, to będzie on tylko w pewnym zakresie ograniczony.
Po reakcji inwestorów na rynku ropy naftowej widać, że wciąż zakładają oni scenariusz łagodnych działań ze strony administracji USA, nawet biorąc pod uwagę ich stanowczą retorykę. To z tej przyczyny notowania ropy naftowej rosną na razie dość nieznacznie.
Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI