Nie widać końca konfliktu pomiędzy zarządem firmy windykacyjnej Kredyt Inkaso a jej kluczowym akcjonariuszem, Krzysztofem Borusowskim (prezesem i głównym akcjonariuszem - działającej na tym samym rynku - spółki Best). Strony nie przebierają w słowach. Tymczasem w grze jest jeszcze zagraniczny fundusz, który do wtorku w wezwaniu oferuje inwestorom 25 złotych za akcję.
"Konsekwentne obwinianie Best o problemy w spółce w rzeczywistości ma na celu tuszować nieudolność w kierowaniu nią" - w ten sposób w przesłanej do mediów informacji spółka Best odniosła się do wezwania, które dostała od zarządu Kredyt Inkaso. Firma Kredyt Inkaso domaga się od swojego głównego akcjonariusza zapłaty prawie 61 milionów złotych - to kwota strat, które spółka miała ponieść przez rozwiązanie z nią umów przez fundusze Trigon i Agio.
To ciąg dalszy sprawy, którą opisaliśmy w money.pl pod koniec marca. Ostry konflikt między zarządem Kredyt Inkaso a Krzysztofem Borusowskim ze spółki windykacyjnej Best - który pojawił się w Kredyt Inkaso jako główny akcjonariusz (33 procent) - spowodował powstanie swoistej "dwuwładzy". Spór dotyczył m.in. osób, które powinny zasiadać w radzie nadzorczej spółki, a nawet w zarządzie.
Od tamtej pory wojna o Kredyt Inkaso się zaostrza. Zarząd spółki wezwał właśnie Best oraz Krzysztofa Borusowskiego do zapłaty 60,7 miliona złotych. Według zarządu Kredyt Inkaso to straty poniesione w wyniku "rozpowszechniania przez Pozwanych nieprawdziwych i pomawiających informacji: dotyczących Zarządu Spółki, rzekomych nieprawidłowości w Spółce, rzekomego fałszowania sprawozdań finansowych i braku umocowania Zarządu Spółki do działania w jej imieniu" - podaje Kredyt Inkaso. A to miało spowodować wypowiedzenie umów o zarządzanie portfelami wierzytelności przez fundusze Trigon oraz Agio.
W przesłanym do mediów komunikacie Best odniósł się do zarzutów ze strony Kredyt Inkaso. "Konsekwentne obwinianie Best o problemy w spółce w rzeczywistości ma na celu tuszować nieudolność w kierowaniu nią. Spór między akcjonariuszami wykorzystywany jest zaś jako wygodna wymówka dla wszelkich niepowodzeń i postępującej utraty zaufania ze strony kluczowych partnerów biznesowych. Wskazywanie na Best jako winnego rzekomej sytuacji dowodzi, że obecny zarząd nie tylko nie jest w stanie zarządzać spółką w sposób realizujący interesy akcjonariuszy, ale nawet nie poczuwa się do wzięcia odpowiedzialności za bieżącą sytuację i problemy, które sam generuje" - czytamy.
W całej sprawie ciekawy jest fakt, że do gry o Kredyt Inkaso włączył się kolejny gracz - holenderski fundusz Waterland chce skupić od akcjonariuszy 66 procent akcji Kredyt Inkaso. Jeżeli plan się powiedzie, wówczas to on będzie "rozdawał karty" w Kredyt Inkaso. Wezwanie ma potrwać do 29 sierpnia. Ale tylko do wtorku 23 sierpnia Waterland oferuje 25 złotych za akcję. W kolejnych dniach cena w wezwaniu ma spaść do 20 złotych za akcję.
Kluczowe jest więc pytanie o to, jak zachowają się pozostali posiadacze akcji, w tym fundusze inwestycyjne.
Główni akcjonariusze w Kredyt Inkaso | |
---|---|
Akcjonariusz | Udział w proc. |
Krzysztof Borusowski (Best SA) | 33% |
Generali OFE | 16% |
Aviva Investors | 8% |
Quercus TFI | 5% |
Pozostali akcjonariusze | 38% |
Źródło: money.pl.
Sam zarząd Kredyt Inkaso stoi wyraźnie po stronie wzywającego. - Cieszymy się z faktu, że Waterland zdecydował się podnieść cenę do 25 złotych. Propozycja ta może zwiększyć prawdopodobieństwo skuteczności wezwania. Trzeba pamiętać o tym, że mówimy o realnych pieniądzach, które mogą wymiernie wesprzeć rozwój naszej działalności. Nie zapominajmy również o tym, że nie tak dawno m.in. na skutek konfliktu korporacyjnego w naszym akcjonariacie, kurs akcji spółki w czerwcu zszedł do poziomu poniżej 15 złotych. Propozycja Waterland wydaje się być więc sensowną. Mogą na niej skorzystać przede wszystkim nasi akcjonariusze. Jeżeli wezwanie nie dojdzie do skutku, wydaje się, że pozytywny scenariusz wyjścia z konfliktu z Best staje się coraz bardziej odległy - mówi Paweł Szewczyk, prezes Kredyt Inkaso.
Przypomnijmy, że Krzysztof Borusowski wszedł jako akcjonariusz do Kredyt Inkaso we wrześniu ubiegłego roku. Zapłacił wówczas ponad 150 milionów złotych, co daje 40 złotych za jedną akcję.