Już wiemy, że zielona transformacja wygląda inaczej ze strony sektora finansowego, niż ze strony realnej gospodarki. Konsekwencje różnych elastyczności tych sektorów odbiły się na rynkach energii i paliw kopalnych i doprowadziły do wzrostu globalnej inflacji. Lekcja, którą właśnie dostajemy na rynkach energii pokazuje, że o tempie przemian decyduje ta strona rynku, która jest wąskim gardłem, bo zmienia się wolniej i trudniej. Tą stroną jest globalna konsumpcja, zarówno energii jak i materiałów i na niej trzeba skupić działania, zwłaszcza, że obniżenie emisji z dowolnej konsumpcji obniża emisje globalne.
Trudność w przeprowadzeniu zielonej transformacji globalnej konsumpcji polega na tym, że trzeba rozwiązać problem kosztów. Zielone produkty i usługi konsumpcyjne będą droższe od obecnych z powodu internalizacji kosztów środowiska i klimatu. Żeby konsument nie dostał po kieszeni, musi mieć możliwość nabywania zrównoważonych produktów w małych porcjach, wtedy, gdy ich potrzebuje (gospodarka na żądanie). To jest zadanie dla przemysłu.
Stworzyć nowe modele biznesowe, oparte na nowych technologiach, w większości cyfrowych, umożliwiające konsumentom zaspokajanie potrzeb konsumpcyjnych niższym kosztem. Chodzi na przykład o oferowanie produktów jako usług oraz zarządzanie popytem konsumpcyjnym.
Nośnikiem zielonej transformacji, który dojrzewa powoli są innowacyjne technologie. Technologie przyszłości trzeba dopiero wymyślić, przetestować, wyskalować. W miarę dojrzewania i rozwoju nowych technologii pojawiają się negatywne efekty skali.
Ile wiatraków zmieści się na Bałtyku?
Co zrobić ze starymi wiatrakami, bo nie są przystosowane recyklingu?
Technologia dotyczy podaży a przygotowanie zielonej oferty produktowej jest zadaniem przemysłu. Wejście w świat nowych technologii to nowy rodzaj niepewności, nieznany wcześniej firmom, korzystającym z rynkowych rozwiązań.
Firmy pozytywnie dobierają zachęty do inwestowania w nowe technologie, oferowane przez rządy. Dobrze by było jednak, by zachęty te były technologicznie neutralne. Wspierały jednakowo każde rozwiązanie problemu, bez podziału na lepsze i gorsze. Dzięki temu na rynku pojawi się szersza oferta i obniży się ryzyko regulacyjne (niepowodzenie rozwiązania, które wybrał do wsparcia rząd).
Po drugiej stronie rynku jest konsument, który dokonuje wyboru.
Czy już skorzystać z zielonej oferty, czy jeszcze poczekać?
Czy skorzystam na tym finansowo?
Nowe rozwiązania muszą być atrakcyjne i przystępne cenowo dla konsumentów na całym świecie. Muszą brać pod uwagę różnice w sile nabywczej dochodów mieszkańców globalnej północy i globalnego południa. Nie obędzie się bez międzyregionalnych transferów.
Musimy też pamiętać, że nie zdekarbonizujemy całkowicie konsumpcji, bo tego zrobić się nie da zarówno z przyczyn technologicznych, jak i ekonomiczno-społecznych. Dlatego właśnie celem globalnym nie jest dekarbonizacja lecz neutralność klimatyczna, czyli redukcja emisji CO2 do zera netto. Emisje, których nie da się zredukować, trzeba wychwycić w sposób naturalny lub przy pomocy technologii CCS/U i zawrócone do produkcji.
W kontekście ekonomicznym i społecznym trzeba zwrócić uwagę na sprawiedliwą transformację, czyli taką, na którą stać będzie konsumentów w najuboższych krajach. Na transformację, która tworzy miejsca pracy w krajach rozwijających się, gdzie pojawią się największe przyrosty demograficzne, miejsca pracy generujące wystarczające dochody do sfinansowania konsumpcji.
Z tej perspektywy jest zrozumiałe, że ścieżki transformacji energetycznej na globalnej północy będą inne, niż na globalnym południu. Na bogatszej globalnej północy redukcja emisji z konsumpcji (obejmująca redukcję zużycia materiałów) powinna być na tyle głęboka, by umożliwić wzrost konsumpcji na globalnym południu. Do tego potrzebne są olbrzymie transfery finansowe między regionami, a także dedykowane produkty, usługi i modele biznesowe.
dr Adam Czyżewski, Główny Ekonomista PKN ORLEN
Materiał sponsorowany przez Impact'21