Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych, zostało opublikowane w piątek na stronach Kancelarii Premiera Rady Manistów. Prezes PiS odnosi się głośnej sprawy zakupu respiratorów od firmy E&K, należącej do handlarza bronią Andrzeja Izdebskiego.
Jak przekonuje wicepremier Kaczyński, przy zakupie sprzętu, za który rząd słono przepłacił i który nie dotarł w umówionej liczbie i czasie do Agencji Rezerw Materiałowych, nie było nieprawidłowości po stronie Ministerstwa Zdrowia, a także zawiadujących nim ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i wiceministra Janusza Cieszyńskiego.
"Oświadczam, że po zapoznaniu się ze sprawą zakupu respiratorów w kwietniu 2020 r., mogę stwierdzić, iż decyzja o skorzystaniu z firmy E&K została podjęta w oparciu o informacje przekazane przez służby specjalne, które nie dostrzegały przeciwwskazań do podjęcia takiej współpracy" - pisze Jarosław Kaczyński.
Jak podkreśla, "służby specjalne w związku z występującymi trudnościami, w tym niepełną realizacją zamówienia przez kontrahenta, podjęły również działania wyjaśniające ex post, które nie wykazały po stronie Ministerstwa Zdrowia żadnych przesłanek wskazujących na możliwość nadużyć, działań korupcyjnych lub innych czynów zabronionych przy zakupie respiratorów".
- Nasze działania w Ministerstwie Zdrowia od początku były ukierunkowane na zorganizowanie sprzętu niezbędnego do ratowania życia i zdrowia ludzi. Współpracowaliśmy w tym celu ze służbami, które wspierały nas w realizacji zadań. Czas pandemii to czas, w którym działa się w trybie ekstraordynaryjnym, ale zawsze z troską o ludzi - tak oświadczenie prezesa PiS komentuje były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.
Z kolei poseł Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej z niedowierzaniem przyjął oświadczenie wicepremiera Kaczyńskiego. "Trzy zawiadomienia opozycji. Sprawa w toku w prokuratorze. Kaczyński w roli prokuratora i sędziego: Nic się nie stało! Nikt nie jest winny. Państwo prawa nie istnieje" - skomentował na Twitterze.
Przypomnijmy, że umowę między E&K a resortem zdrowia zawarto 14 kwietnia 2020. Obejmowała ona dostawę 1241 respiratorów. Koszt sprzętu okazał się kilkukrotnie wyższy od ceny rynkowej. Rząd miał za nie zapłacić 44,5 mln euro.
Firma Andrzeja Izdebskiego otrzymała potężną zaliczkę, a pierwsze maszyny miały zostać dostarczone jeszcze w kwietniu, potem w maju.
Okazało, że respiratorów nie było na czas. Pierwsza partia 50 sztuk została przekazana dopiero w czerwcu, ale nie były to te, które wymieniono w załączniku do umowy. W sumie z zamówionych 1241 E&K dostarczyła zaledwie 200. Ostatnie przekazała na początku lipca - i tak po czasie.
Resort odstąpił od umowy, żądając zwrotu pieniędzy wraz z odsetkami i karami umownymi. Nieco ponad 12 mln euro to wciąż niezwrócona Ministerstwu Zdrowia przez biznesmena przedpłata, do tego dochodzi 3,6 mln euro z tytułu kar umownych. Na początku stycznia komornik zajął 6 milionów euro na koncie firmy.