Luc van der Brande, sprawozdawca Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy do spraw Rosji uważa, że nie wszystkie partie polityczne uczestniczące w wyborach do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, mają dostęp do mediów elektronicznych.
"Rządząca partia prawie całkowicie kontroluje eter. Jest to niezgodne z zasadami wolnych i demokratycznych wyborów" - oświadczył belgijski parlamentarzysta na konferencji prasowej w Moskwie.
ZOBACZ TAKŻE:
Rosja: Po co nam opozycja?Van der Brande zauważył, że Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zetknęło się w Rosji z nową sytuacją, gdy "prezydent kraju związał się z jedną z partii politycznych". "Jest to wewnętrzna sprawa Rosji, jednak nasuwa się pytanie, czy nie pokrywają się tutaj funkcje prezydenta i uczestnika procesu politycznego" - powiedział van der Brande.
Prezydent Władimir Putin w ubiegłym miesiącu zgodził się kandydować do Dumy z listy Jednej Rosji. Nie wykluczył też, że po wygaśnięciu jego mandatu prezydenckiego, co nastąpi w maju 2008 roku, może stanąć na czele rządu.
Wysłannik Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, zapowiedział, że obserwatorzy ZPRE przyjadą do Rosji 29 listopada i pozostaną tam do 3-4 grudnia.
Wybory do Dumy odbędą się 2 grudnia. Centralna Komisja Wyborcza Rosji wysłała zaproszenia dopiero 31 października. Ograniczyła przy tym liczbę obserwatorów do 400 osób. Przebieg wyborów będzie mogło monitorować tylko 70 obserwatorów z OBWE.
Na poprzednie wybory do niższej izby parlamentu, które odbyły się w 2003 roku, Rosja zaprosiła 1200 obserwatorów z zagranicy, w tym ponad 400 z samej OBWE.