Obecnie na terytorium Dakoty Północnej działa zaledwie 68 wież wiertniczych, co w porównaniu z 2014 r. stanowi spadek o 65 proc.
Zmniejszyło się również zatrudnienie w sektorze górnictwo i pozyskiwanie drewna, który obejmuje miejsca pracy związane z branżą naftową. Jak wynika z oficjalnych statystyk władz Dakoty Północnej, od marca liczba miejsc pracy w tym sektorze spadła o 3,7 tys., czyli o ok. 12 proc.
O tym, że załamanie na rynku ropy wpływa na sytuację gospodarczą stanu, świadczą również mniejsze niż zakładano dochody podatkowe lokalnego budżetu. Tylko w sierpniu były one niższe od prognoz aż o 20 proc., co oznacza, że stanowa kasa straciła 47,4 mln dolarów.
"Gorączka naftowa" w Dakocie Północnej miała związek z odkryciem w tym stanie złóż tzw. ropy łupkowej, zamkniętej w skałach łupkowych w obrębie basenu Willistona, w formacji Bakken. Jeszcze w 2011 r. pracowało tam łącznie 2000 szybów, a do graniczącego z Kanadą stanu w poszukiwaniu pracy ściągały tysiące Amerykanów. Zdaniem analityków, globalna przecena ropy wkrótce zagrozi rekordowo niskiej stopie bezrobocia w Dakocie Północnej, wciąż jeszcze wynoszącej 2,9 proc.
Zobacz także: Tanieje ropa, ale benzyna drożeje. Oto powód