Ledwie drogowcy skończyli budowę A4 od Rzeszowa do Jarosławia i A1 w okolicach Łodzi, a już od października kierowcy ciężarówek i autobusów będą płacić za przejazd tymi odcinkami. Wpływy z elektronicznego systemu poboru opłat mają w tym roku być rekordowe i przekroczyć 2 mld zł. Dzienne wpływy z e-myta to 5 mln zł.
41-kilometrowy odcinek A4 z Rzeszowa do Jarosławia został oddany do użytku w lipcu, tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży. A1 Stryków-Tuszyn została otwarta na samym początku lipca. Kierowcy ciężarówek i autobusów krótko cieszyli się darmowymi przejazdami. Od pierwszego października będą płacić. Drogi te trafią do systemu e-myta, który płacą kierowcy ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony i kierowcy autobusów. Stawki za przejazd są takie same jak do tej pory i wahają się między 20 a ok. 50 gr za kilometr, w zależności od rodzaju silnika. Samochody z nowymi silnikami, spełniające rygorystyczne normy emisji spalin, płacą mniej.
Sieć coraz gęstsza
Kiedy system elektronicznego poboru opłat startował w lipcu 2011 r. - z kilkudniowym poślizgiem - sieć objętych nim dróg liczyła około 1,5 tys. km. Po pięciu latach i kilku rozszerzeniach, sieć ma 3151 km. Od pierwszego października e-myto będzie pobierane na kolejnych 150 km dróg.
Do systemu zostanie przyłączone 82 km autostrad – wspomniane A4 na Podkarpaciu i A1 w Łódzkiem, oraz ok. 68 km dróg ekspresowych. Płatne będą: S1 na odcinku węzeł Bielsko-Biała Mikuszowice - węzeł Żywiec Browar (ok. 18,1 km); S3 Miękowo - Goleniów Północ (ok. 4,1 km); S6 między węzłami Nowogard Zachód i Nowogard Wschód (ok. 7,2 km); S8 od skrzyżowania z drogą powiatową nr 1971D do węzła Wrocław Południe (ok. 3,3 km); S8 Rzgów - Łódź Południe (ok. 5,1 km); S8 Paszków – Opacz (ok. 9,4 km); warszawski odcinek S8 między Powązkowską a Modlińską (ok. 4,6 km); S17 od Michałówki do Garwolina Południe (ok. 10,9 km), oraz S74 na odcinku węzeł Kielce Bocianek - Cedzyna (ok. 5,3 km).
Coraz więcej pieniędzy
Rozszerzenie systemu przełoży się na wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego. Operator e-myta spodziewa się rekordowych kwot. - Szacujemy, że w tym roku będzie to nieco powyżej 2 mld zł - mówi money.pl Krzysztof Gorzkowski z Kapsch. Do tej pory do KFD trafiło z e-myta 6,6 mld zł. Około 2,2 mld zł to dotychczasowe koszty uruchomienia, utrzymania i rozszerzania systemu. W zeszłym roku e-myto dało KFD ponad 1,5 mld zł. – To rozszerzenie systemu, które będzie obowiązywało od października, będzie kosztowało 16 mln zł. Biorąc pod uwagę, że wpływy z Viatoll to 5 mln zł dziennie, to się zwróci w trzy dni – mówi Gorzkowski.
Najwięcej państwo zarabia na kierowcach jeżdżących A4. Od lutego do lipca było to 218,5 mln zł, czyli jedna piąta wszystkich wpływów. - A4 to autostrada o największym natężeniu ruchu w Polsce, tam bijemy wszelkie rekordy – przyznaje Gorzkowski. Drugą najbardziej dochodową drogą jest S8 (125,6 mln zł). Kolejne miejsca zajmuje A2 (85,2 mln zł), A1 (64 mln) i S7 (45,8 mln zł).
Z systemu korzysta obecnie 1 mln 5 tys. pojazdów. Z tego 61 tys. to auta osobowe, których kierowcy nie mają obowiązku płacenia e-myta, ale mogą wybrać ten sposób, żeby na autostradach zarządzanych przez GDDKiA nie musieć stać na bramkach. Nadal jednak muszą płacić na bramkach na autostradach koncesyjnych. Dyskusje na temat rozszerzenia systemu e-myta na auta osobowe ostatnio zamarły.