W wyniku katastrofy śmigłowca wojskowego w pobliżu granicy kuwejcko-irackiej zginęło 8-miu Brytyjczyków z trzeciej brygady komandosów i 4-ech amerykańskich pilotów.
Brytyjski minister spraw zagranicznych Jack Straw składając kondolencje rodzinom zołnierzy, powiedział, że w podobnych działaniach takie ofiary trzeba, niestety, ponosić. Straw dodał, że były to ofiary wypadku, a nie bezpośredniego ataku ze strony irackiej.
Na ręce brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira napływają kondolencje z innych państw.
Dochodzenie w sprawie katastrofy prowadzi Pentagon, ale brytyjscy oficerowie stacjonujący w Kuwejcie uważają, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku były uszkodzenia maszyny.
Wśród Brytyjczyków pojawiają się opinie, że katastrofa śmigłowca wywoła w rządzie premiera Blaira kolejną falę buntów w związku z wojną w Iraku, a także nowe głosy protestu w Izbie Gmin. Przypuszcza się, że dojdzie do następnych manifestacji ulicznych.