W marcu ceny w Polsce spadły o 0,9 proc. - takie dane płyną ze wstępnego odczytu dotyczącego inflacji, opublikowanego w czwartek przez Główny Urząd Statystyczny. Mamy zatem do czynienia z 21. miesiącem spadku cen w polskiej gospodarce. Dane muszą jednak zostać potwierdzone przez pełny raport GUS, który pojawi się 11 kwietnia.
Czwartkowy odczyt nieco zaskoczył rynek, gdyż ten spodziewał się spadku cen o 0,8 procent, czyli o tyle samo co w lutym. Mamy zatem do czynienia z pogłębieniem się deflacji. Według GUS w skali miesiąca ceny poszły w górę o 0,1 procent.
Zjawisko deflacji (spadku cen) obserwujemy od lipca 2014 roku. Z punktu widzenia konsumenta to bardzo pożądana sytuacja, rośnie bowiem siła nabywcza pieniądza. Nieco inaczej oceniają to ekonomiści.
Narodowy Bank Polski od lat jako optymalny poziom dla rozwoju gospodarczego i utrzymywania stabilności pieniądza przyjmuje inflację wynoszącą 2,5 proc. (z możliwym odchyleniem +/- 1 pkt. proc.). Ostatni raz w widełkach wyznaczonych przez NBP inflacja była na przełomie 2012 i 2013 roku.
Zobacz, jak zmieniały się ceny w Polsce w latach 2014-2016 src="http://www.money.pl/u/money_chart/graphchart_ns.php?ds=1388563200&de=1459438200&sdx=0&i=&ty=3&ug=1&s%5B0%5D=inflacja&colors%5B0%5D=%230082ff&tid=0&w=605&h=284&cm=0&lp=1"/>
Zjawisko spadku cen powinno powoli ustępować w kolejnych miesiącach - wynika z projekcji Narodowego Banku Polskiego. Do końca 2018 roku pozostanie jednak na poziomie istotnie niższym niż cel inflacyjny.
"W szczególności, po zakończeniu w najbliższym czasie okresu spadków cen surowców rolnych i energetycznych na rynkach światowych, ich wzrost w kolejnych latach będzie niski, a utrzymujący się umiarkowany wzrost w gospodarce światowej oraz bliska zera krajowa luka popytowa ograniczać będą skalę wzrostu cen importu oraz jednostkowych kosztów pracy" - przewiduje NBP.