Były prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević stanął po raz trzeci przed trybunalem ONZ w Hadze. Miloszević, który od czerwca przebywa w więzieniu w Holandii, jest oskarżony o zbrodnie wojenne popełnione w czasie wojny serbsko-chorwackiej oraz podczas konfliktu w Kosowie. Przewiduje się, że trzecie proceduralne posiedzenie sądu będzie znacznie dłuższe od dwóch poprzednich. Właściwy proces Miloszevicia zacznie się dopiero na początku przyszłego roku. Slobodan Miloszević po raz pierwszy zostanie zapoznany z nowym aktem oskarżenia, obejmującym zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne popełnione przez Serbów na terenie Chorwacji w latach 1991-1992. Prokurator Carla del Ponte poprosi też sędziego o uzupełnienie aktu oskarżenia obejmującego zbrodnie popełnione w Kosowie w 1999 roku. Nowe zarzuty obejmują przestępstwa seksualne popełnione przez serbskie siły zbrojne, niszczenie meczetów oraz mordowanie deportowanych z Kosowa Albańczykow, o czym mają świadczyć odkryte niedawno masowe groby. Po raz pierwszy
pojawią się przed trybunałem trzej prawnicy, znani jako "przyjaciele sądu", którzy mają wspomóc sędziego w przeprowadzeniu sprawiedliwego procesu w sytuacji, gdy Miloszević nie uznaje jurysdykcji trybunału i odmówił wyznaczenia swoich obrońców. Sędzia będzie się też musiał ustosunkować do pisemnego wniosku Miloszevicia, w którym były prezydent Jugoslawii, powołując się na nielegalność trybunału żąda natychmiastowego zwolnienia z aresztu.