Sprawa pracy północnokoreańskich robotników w Polsce powraca. BBC wyemitowała reportaż, z którego wynika, że pieniądze zarobione w naszym kraju mogą wspierać rozwój programu nuklearnego Korei Północnej.
"Szacuje się, że 150 tys. północnokoreańskich robotników pracuje poza granicami swojego kraju, co przynosi reżimowi ponad miliard funtów rocznie” – tymi słowami rozpoczyna się reportaż, będący efektem dwuletniego śledztwa międzynarodowej grupy dziennikarzy. Początkowo nic nie zapowiada ujawnienia nieznanych wcześniej faktów. O tym, że pracownicy z Korei Północnej są zatrudniani m.in. w polskich stoczniachwiadomo od kilku lat.
Nowe światło na sprawę rzuciły jednak słowa byłego zastępcy ambasadora państwa rządzonego z Pjongjangu w Londynie. - Jeśli te pieniądze byłyby wydawane na programy rozwojowe, gospodarka byłaby w zupełnie innym miejscu. Gdzie zatem trafiają? Są wydawane na luksusowe życie rodziny Kimów, program nuklearny i utrzymanie armii. To fakt - mówi prosto do kamery Thae Yong Ho.
Dziennikarze badający sprawę dotarli do koreańskich robotników we Władywostoku i Szczecinie. Pracujący przy budowie mieszkań w Rosji nie byli chętni do rozmowy. Tylko jeden z nich stwierdził, że są traktowani jak "psy", a każdego miesiąca większa część ich pensji wysłana jest do kraju. To tzw. "obowiązek rewolucyjny". Kwota sięga 30 tys. rubli (około 1800 zł – red.).
Z większą otwartością dziennikarze spotkali się w Polsce, gdzie kierownik koreańskiej ekipy opowiadał o tym, że jego podwładni nie mają normowanego czasu pracy. - Do terminu wykonania kontraktu chłopaki pracują bez przerwy, a nie jak Polacy – osiem godzin i do domu. Jeśli trzeba, pracują ciągle - mówił.
Jeszcze większe wrażenie robi "wycieczka", jaką badającym sprawę zafundował polski przedsiębiorca. Pokazał im m.in. "hotele", czyli miejsca na ternie stoczni, gdzie mieszkają robotnicy. Wyjaśnił, że mieszkający "na mieście" mogliby uciekać.
Zapytana o sprawę ambasada Korei Północnej w Warszawie zapewniła, ze wszyscy robotnicy w Polsce pracują legalnie. Z kolei MSZ - jak relacjonowali autorzy reportażu - deklaruje, że nadzoruje, czy zarobione w naszym kraju pieniądze nie są transferowane na Półwysep Koreański. Równocześnie przypomniał, że wstrzymano wydawanie pozwoleń na pracę dla obywateli Korei Północnej.
Materiał BBC można obejrzeć tutaj.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl