W styczniu wartość indeksu PMI polskiego sektora przemysłowego spadła do 54,5 pkt z 56,1 pkt zanotowanych miesiąc wcześniej - informuje firma Markit, twórca badań.
Wynik zaskoczył większość ekonomistów, którzy dość optymistycznie byli nastawieni do publikacji. Średnia prognoz sugerowała, że indeks PMI wzrośnie z 56,1 do 56,4 pkt.
Eksperci mBanku podkreślają, że akurat oni sygnalizowali spadki. A wszystko przez dostawy i koszty, które są problemem polskiego przemysłu. Jak wskazują, "jesteśmy już po koniunkturalnej górce".
"Obawy przed utrzymującą się inflacją oraz problemami z nabywaniem środków produkcji osłabiły optymizm polskich producentów, który był w styczniu najmniejszy od listopada 2020" - czytamy w komunikacie Markit.
Czytaj więcej: Ma być taniej. Zmiany w podatkach wchodzą w życie
Warto zauważyć, że w odpowiedzi na wciąż rosnące zaległości produkcyjne, przedsiębiorcy tworzyli nowe miejsca pracy w szybszym tempie niż miesiąc wcześniej. To akurat z perspektywy pracowników dobre wieści.
Indeks PMI to złożony wskaźnik obrazujący kondycję przemysłu, kalkulowany na podstawie pięciu elementów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Informacje do tego zbierane są w formie ankiet, wypełnianych przez menedżerów branżowych firm.
Szczegółowe wyniki PMI dla przemysłu
Wyniki ankiet wskazały, że w styczniu zwolniło zarówno tempo wzrostu produkcji (najwolniejsze od października), jak i nowych zamówień (najniższa wartość od września).
"Czynnikami ograniczającymi wzrost produkcji były wciąż przede wszystkim trudności w nabywaniu materiałów oraz rosnące ceny. Mimo to popyt rynkowy wciąż się nasilał, a firmy czerpały korzyści ze stosunkowo wyższych kosztach transportu w Azji, z którymi musiała mierzyć się azjatycka konkurencja obsługująca europejskich klientów. Według najnowszych wyników badań zamówienia eksportowe wzrosły nieznacznie, lecz już drugi miesiąc z rzędu" - czytamy.
Ekonomista IHS Markit Paul Smith zwraca uwagę, że na początku 2022 polski przemysł wciąż się rozwijał, choć "widma 2021 - niedobory podaży surowców oraz presje cenowe" były nadal widoczne.
- Utrudnienia te ograniczyły ekspansję produkcji oraz nowych zamówień. Chociaż w obu przypadkach sygnalizowały wzrost, to jego tempo zwolniło od końca ubiegłego roku. Ponadto firmy obawiały się, że wyzwania kosztowe będą się utrzymywać, co znacznie osłabiło optymizm biznesowy polskich przedsiębiorców - komentuje Smith.
Co dalej z przemysłem?
Choć indeks PMI dla przemysłu spadł w styczniu i zaskoczył tym większość ekonomistów, utrzymał się wyraźnie powyżej granicy 50 pkt. To ona oddziela umownie dobrą koniunkturę od złej.
- Spodziewamy się utrzymania dobrych ocen koniunktury w najbliższych miesiącach - wskazuje Marcin Klucznik, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Sugeruje, że motorem jest przede wszystkim wysoki popyt zagraniczny. To efekt szybkiego wzrostu gospodarczego w strefie euro.
Ekspert zauważa, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje wzrost niemieckiej gospodarki w 2022 roku o 3,8 proc., a francuskiej o 3,5 proc.
- Polskie firmy dostarczają liczne dobra trwałe oraz komponenty na rynki zachodnie. Dlatego też badania GUS wskazują na szczególny optymizm branż eksportowych, m.in. transportowej, elektrycznej czy metalowej. Istotnym wyzwaniem pozostaje natomiast niedobór materiałów. Około 31 proc. firm raportuje trudności z zakupem surowców - komentuje Klucznik.