W siedzibie PiS w Warszawie odbyła się konferencja prasowa z udziałem lidera Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącego klubu PiS Mariusza Błaszczaka.
Prezes Jarosław Kaczyński odpowiadał na pytania między innymi o telefon o 3 w nocy do prezesa telewizji Mateusza Matyszkowicza oraz polityków w sprawie rzekomego zaniku sygnału TVP.
- Otóż wróciłem właśnie o tej porze do domu i chciałem zobaczyć, co w telewizji. Zobaczyłem, że jest brak sygnału. Wiedziałem, że o tej samej porze, bo byliśmy razem w Krakowie, wrócił marszałek Terlecki (...). Zadzwoniłem, marszałek Terlecki potwierdził mi, że tak rzeczywiście jest, że brak sygnału. Później dzwoniłem jeszcze do dwóch osób, ale one spały, nie odbierały telefonu. Po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że chyba w tej sytuacji trzeba zadzwonić do prezesa telewizji - wyjaśniał Kaczyński.
Tłumaczył, że zna Matyszkowicza nieporównanie mniej niż byłego prezesa Kurskiego. - Ale zaryzykowałem i dowiedziałem się, i to mnie bardzo ucieszyło, że to jednak jest tak, że ja nie mam odpowiedniego dekodera i nic się innego nie stało - stwierdził Kaczyński.
Na pytania dziennikarzy, czy to świadczy o niezależności prezesa telewizji, stwierdził, że "to po prostu pytanie o to, czy coś działa, czy nie działa".
Kaczyński nic nie widział i nic nie wie
Prezes PiS został zapytany również o zachowanie posła Mariusza Kamińskiego w Sejmie i jego "gest Kozakiewicza", który widziała cała Polska. Jarosław Kaczyński stwierdził, że "nic na ten temat nie wie".
Nie widziałem tego gestu i dlatego uważam, że to jest element manipulacji - stwierdził.
Kaczyński mówi o bezprawiu
Wcześniej jednak odniósł się do zmian, jakie zachodzą w mediach publicznych. - Działania, które są podejmowane w tej chwili, przede wszystkim wobec mediów, ale są zapowiedziane także wobec innych instytucji życia publicznego, są całkowicie bezprawne - grzmiał.
Według Kaczyńskiego premier "Donald Tusk ogłosił, że prawo będzie stosowane tak, jak my je rozumiemy".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
W opinii prezesa PiS "to znaczy, iż prawo będzie dowolnie interpretowane, a to oznacza z kolei, że w gruncie rzeczy ono nie obowiązuje, obowiązuje po prostu wola polityczna władzy". Jak mówił, "te słowa okazały się nierzucone na wiatr, tylko całkowicie na poważnie".
Zdaniem Kaczyńskiego "działania, które są podejmowane w tej chwili przede wszystkim wobec mediów, ale są zapowiedziane także wobec innych instytucji życia publicznego, są całkowicie bezprawne, gdzie przy pomocy uchwał próbuje się zastępować ustawy".
"Atak na polską demokrację"
Lider PiS wskazywał, że "to jest coś, co w najwyższym stopniu niepokoi, bo jest atakiem na polską demokrację". Kaczyński wskazywał, że "atak na demokrację też nie jest czymś, co stanowi cel sam w sobie".
Jak mówił, "oczywiście, on jest potrzebny tej władzy, ale jest potrzebny przede wszystkim do realizacji pewnego celu". Tym celem - zdaniem szefa PiS - "po części już realizowanym jest spełnienie oczekiwań tych, którzy decydują dzisiaj w UE".