Wicepremier odniósł się do doniesień agencji Reutera mówiących, że przedstawiciele administracji Trumpa grozili Ukrainie natychmiastowym odcięciem od orbitalnej sieci łączności Starlink, jeśli Kijów nie zgodzi się na umowę o podziale zysków z ukraińskich zasobów naturalnych.
Gawkowski przypomniał, że to Polska kupiła Starlinki, które przekazała Ukrainie.
Płacimy i dalej będziemy płacić abonament za internet satelitarny dla Ukrainy. Nie wyobrażam sobie, że ktoś może zdecydować się na zerwanie umowy biznesowej za usługę komercyjną, której stroną jest Polska - zaznaczył.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Ze słowami Gawkowskiego zgodził się były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, który "w 100 proc. popiera to stanowisko".
Kijów bez Starlinków?
W sobotę agencja Reutera podała że amerykańscy oficjele zaczęli grozić Ukrainie "natychmiastowym odcięciem" od satelitarnej sieci, na której polega wojsko. Doszło do tego tuż po tym jak prezydent Wołodymyr Zełenski odmówił podpisania umowy o minerałach podczas wizyty szefa resortu finansów Scotta Bessenta. Groźbę tę miał ponowić również podczas czwartkowych rozmów w Kijowie wysłannik USA ds. Ukrainy i Rosji Keith Kellogg.
Jak powiedziało jedno ze źródeł agencji, odcięcie Ukrainy od sieci stanowiłoby "potężny cios" dla ukraińskiej armii.
Według opublikowanego przez brytyjski "Daily Telegraph" projektu umowy dotyczącej ukraińskich złóż, której podpisania odmówiła Ukraina, miała ona zakładać oddanie USA 50 proc. zysków z eksploatacji metali ziem rzadkich i innych zasobów naturalnych. Umowa miała również zakładać, że wszelkie spory byłyby rozwiązywane przez sąd w Nowym Jorku.
Zestawy Starlink to mobilne routery zapewniające dostęp do satelitarnego internetu, produkowane przez jedną z firm amerykańskiego miliardera Elona Muska. Około 85 proc. z 20 tys. terminali działających w Ukrainie zostało w całości lub częściowo sfinansowanych ze źródeł zewnętrznych, w tym przez rządy USA, Wielkiej Brytanii i Polski. Polska na bieżąco finansuje także utrzymanie tych systemów.