Obecnie powoływaniem i odwoływaniem szefów spółek i agencji rządzi dość jasny schemat. Polityk zostaje nominowany na publiczne stanowisko, spędza na nim kilka, kilkanaście miesięcy, potem zaś trafia na dobrze płatne stanowisko w jednej ze spółek Skarbu Państwa lub licznych agencji państwowych.
Tam pracuje najwyżej rok, po czym musi zrobić miejsce dla kolejnej osoby. Na ogół dostaje sowitą odprawę na otarcie łez. Tak pokrótce można streścić schemat zmian prezesów i kierownictwa państwowych spółek i agencji.
- Nie dotyczy to z pewnością wszystkich spółek państwowych. Ale pokazuje ich generalny problem – chodzi o to, że prezes nie jest rozliczany z tego, czy spółka ma dobre wyniki dla akcjonariuszy, udziałowców. Liczą się interesy polityczne a nie interes spółki i jej udziałowców. Taki prezes wie, że premier czy minister mogą go w każdej chwili odwołać i musi realizować ich polityczne interesy. Wybiera więc rozwiązanie niekoniecznie korzystne dla spółki, ale zachowuje stanowisko – mówi w rozmowie z money.pl Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Łaszek dodaje, że najlepszy przykład takiego działania to elektrownia Ostrołęka – na której Energa i Enea straciły miliard złotych, gdyż usiłowały realizować inwestycję narzuconą im przez byłego już ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego.
Wymiana szefów przyspiesza
Ostatnio karuzela prezesów zaczęła się kręcić na nowo. Halina Szymańska dwa tygodnie po zwolnieniu stanowiska szefowej Kancelarii Prezydenta została szefową Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Powołanie Szymańskiej ma wesprzeć nowego ministra rolnictwa Grzegorza Pudę, który do resortu przyszedł spoza środowiska rolniczego, co przez wielu rolników przyjęte zostało z dezaprobatą.
Policzmy prezesów i osoby kierujące ARiMR: od 2015 roku prezesami tej agencji byli już Daniel Obajtek, Maria Fajger i Tomasz Nowakowski. Ten ostatni przez kilka miesięcy przed objęciem fotela prezesa był "pełniącym obowiązki". P.o. prezesa był też Dariusz Golec a także Maria Fajger (przed pełnoprawnym objęciem stanowiska). Nominacja Haliny Szymańskiej jest więc de facto siódmą zmianą na tym stanowisku od jesieni 2015 roku, gdy PiS objął władzę.
Kolejną dużą zmianą jest rezygnacja Jerzego Kwiecińskiego ze stanowiska szefa spółki Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Kwieciński powiela schemat urzędnika odesłanego do spółki. Od 2018 r. był ministrem inwestycji i rozwoju w rządzie Mateusza Morawieckiego, potem został ministrem finansów. Dwa miesiące był bezrobotny, po czym od stycznia tego roku stał się prezesem PGNiG. Jego rezygnacja oznacza czwartą zmianę na stanowisku prezesa – po wyborach w 2015 roku p.o. prezesa został Piotr Woźniak, później ustanowiono go prezesem, następnie zastąpił go Kwieciński.
Jerzy Kwieciński odchodzi z PGNiG
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że "na wylocie" jest też prezes Grupy Azoty. Biuro prasowe spółki na razie nie komentuje tych doniesień, ale jeśli się potwierdzą, będzie to czwarta zmiana od czasu, gdy PiS wygrał wybory. W 2016 roku wymieniono bowiem Pawła Jarczewskiego na Mariusza Bobera, jednak kilka miesięcy później to stanowisko objął Wojciech Wardacki i trwa na nim od końca 2016 roku. To akurat bardzo długo jak na standardy rządów PiS.
Od kliku dni szefem szefem PP "Porty Lotnicze" nie jest już Mariusz Szpikowski. Na stanowisku prezesa zastąpi go Stanisław Wojtera. Szpikowski wytrwał na stanowisku naprawdę długo - 4 lata. Dał się poznać jako wielki zwolennik budowy portu lotniczego w Radomiu.
Stosunkowo rzadko zmieniają się prezesi najważniejszych spółek, często obecni w mediach. Tak jest na przykład w przypadku Orlenu. Po dojściu PiS do władzy było jasne, że Dariusz Jacek Krawiec długo nie pogrzeje fotela prezesa. Ekspresowo zastąpił go dobry znajomy Jarosława Kaczyńskiego, Wojciech Jasiński. Trzy lata później, w 2018 roku ustąpił miejsca Danielowi Obajtkowi.
Prawdziwym weteranem w towarzystwie prezesów spółek skarbu państwa jest Zbigniew Jagiełło, szef PKO BP. Swoje stanowisko piastuje nieprzerwanie od 2009 roku.
Na drugim końcu skali jest z kolei stadnina koni w Janowie Podlaskim, w której PiS po wyborach odwołał wieloletniego prezesa Marka Trelę i zastąpił go Markiem Skomorowskim, działaczem Solidarnej Polski. Po kliku miesiącach i jego zastąpił go prof. Sławomir Pietrzak, który w 2018 roku stracił stanowisko na rzecz Grzegorza Czochańskiego. Potem prezesem na 5,5 miesiąca został Marek Gawlik. Kilka tygodni temu nowym szefem stadniny obwołano Lucjana Cichosza, byłego posła i senatora PiS.